Najlepsze są rozmowy, które prowadzę
sama ze sobą. Najlepsze są rozmowy, które się prowadzi samemu ze
sobą. Najlepsze..
Mam problem z tym żeby pisać i mówić
jasno i przejrzyście. Zapominam, że czytelnik czy rozmówca, nie ma
wglądu do mojego toru myślenia i nie jest w stanie domyślić się
co chcę mu przekazać. Wypominam sobie moją porywczość i
chaotyczność, a w przypadku rozmowy, także nadużywania gestykulacji. Do tego dochodzą błędy językowe, które
zniekształcają moje komunikaty. Jest mi często za siebie wstyd.
Pod wpływem stresu zaczynam mówić
głośniej i szybciej. Tak samo pod wpływem ekscytacji czy
wzruszenia. Czasami chciałabym móc otworzyć magiczny portal lub
użyć niezwykle zaawansowanego komunikatora, który pochłaniając
moje emocje, przetworzyłby je na wiadomość. Wiadomość idealną.
Warunkiem takiego idealnego przekazu musiałaby być personalizacja.
Musiałby bazować na osobistych wspomnieniach słuchacza, czytelnika
czy widza. Najlepiej na wspomnieniach nieświadomych, które
wprawiłyby odbiorcę w osłupienie, sprawiłyby żeby poczuł się
zrozumiany, dotknięty, wysłuchany, nie wiedząc właściwie czemu.
Wiadomość idealna wytworzyłaby to chwilowe połączenie, które
raz nawiązane nigdy nie może być zerwane.
Staram się. Próbuję unikać
niedopowiedzeń. Zwalniam, bo wiem, że w pędzie gubię kluczowe
słowa. Jednocześnie nieuniknionym jest fakt, że muszę zrobić coś
z tą energią. Z tym chaosem, który we mnie siedzi. W tym bałaganie
myśli jest jakiś wzór. Ten ogień mógłby ogrzać wiele serc. I
mimo, że często w siebie wątpię i zdaję sobie sprawę ze swoich
ograniczeń to chciałabym kontynuować. Dlaczego? Bo dobra historia
jest wszystkim. Bo słowa mają ogromną moc. Cóż z tego, że nie
jestem mistrzem tego oręża. Nic nie stoi na przeszkodzie żebym nie
ustawała w walce o lepsze umiejętności.
No comments:
Post a Comment